Avalon » Publicystyka » Artykuł

AvalonPlus - Recenzja komiksu - Archie vol 01 - Rodzyn

Za nami czwarty odcinek Riverdale, a to oznacza kolejny tekst o przygodach Archiego i spółki. Po krótkim wprowadzeniu do tego świata, pora poznać opinię o pierwszym tomie odświeżonej komiksowej wersji bohaterów. 



O tym, że istnieją komiksy o Archiem, wiedziałem od dawna, ale ich forma i styl nigdy do mnie nie przemawiały. Jednak gdy Archie Comics zdecydowało się odświeżyć swoje postaci i uwspółcześnić ich przygody, zdecydowałem się poświęcić im moją uwagę, tym bardziej, że za start serii odpowiadać miał Mark Waid i Fiona Staples. 

Archie, tak jak dawniej, jest niezdarnym, pechowym i prostym chłopakiem, który wiele swych wad nadrabia urokiem osobistym. Gdy go spotykamy jest tuż po rozpadzie swojego związku z Betty, a powód, dla którego to nastąpiło, jest przez dłuższy czas tajemnicą i znany jest jedynie jako "Lipstick Incident". Nim dodatkowo namiesza w tym wszystkim Veronica Lodge, mijają dwa numery, co pozwala dobrze wprowadzić wspomniane już postaci i ich relację. W trzecim, gdy nagle pojawia się w mieście, od razu zgarnia uwagę rudowłosego chłopaka. To jak bardzo Veronica zaczyna lubić Archiego, denerwuje jej ojca, któremu chłopak zdołał szybko zajść za skórę. Najpopularniejszy trójkąt komiksu, tak jak to było przez wiele lat od jego powstania, i tutaj jest siłą napędową serii. 

Betty okazuje się być świetnym mechanikiem i dziewczyną mocno zaangażowaną w działalność społeczną i na rzecz ochrony przyrody. Veronica zaś, jak zawsze, to osoba wpatrzona głównie w siebie, dla której chodzenie do zwykłej szkoły i poznane życia nowych znajomych jest czymś nowym. Nie brakuje też męskich postaci: Jughead jak zawsze przewija się w tle leniąc się, marząc o jedzeniu i wyrwaniu się od obowiązków, a Reggie Mantle ciągle wpatrzony w siebie jak w obrazek, obmyśla kolejne plany uprzykrzenia życia Archiemu i jego znajomym. 

Zarys fabuły powinien być Wam jednak znany, gdyż opiera się na schemacie powstałym wiele lat wcześniej. Co więc sprawia, że komiks ten okazał się być wyjątkowy? Przede wszystkim, uwspółcześnienie postaci nie wyparło z przygód Archiego jego niewiarygodnego pecha, a sceny nieszczęść dobrze współgrają z resztą historii, dodając im dobrych luźniejszych momentów. Do tego Waidowi ukazało się stworzyć naturalne relacje między nastolatkami, których sercowe rozterki bardziej angażują w dalszą lekturę, a nie śmieszą, mimo pewnej absurdalności tego trójkąta. Waidowi udaje się podjąć ważne tematy i przemycić je wśród nastoletnich dramatów. Tym, co wyróżnia serię, jest też wykorzystanie pierwszoosobowej narracji Archiego. Chłopak wprowadza nas w swoje przygody i to jego perspektywa jest tu dominująca (chociażby w przeciwieństwie do serialu "Riverdale", gdzie to Jughead jest wszystkowiedzącym narratorem). Siłą serii jest też rozbudowany oraz zróżnicowany drugi i trzeci plan, gdzie każdy nastolatek ma swój charakter. 

Fiona Staples, która stworzyła pierwsze trzy numery zawarte w tym tomie, spisała się na medal. Nadała postaciom nowy design, rezygnując ze stylu w jakim do tej pory były one prezentowane, jednak uchwytując w nim ich charakter, co stało się mocną podstawą dla kolejnych, wkraczających na jej miejsce artystów. Kto czyta Sagę, ten wie czego się spodziewać, gdyż tutaj niewiele jej rysunki się od tamtych różnią. 

Annie Wu, której przyszło narysować jedynie czwarty numer serii, sprawiła się prawie równie dobrze. Prawie, gdyż ciężko zastąpić Staples i to uczucie towarzyszy mi zawsze przy czytaniu kolejnych numerów. Wu radzi sobie jednak na tyle ciekawie, że dziwi mnie, że nie zdecydowano się pozostawić jej przy rysowaniu na dłużej. Zamiast tego, regularną rysowniczką została Veronica Fish, która odejdzie dopiero pod koniec tomu drugiego. Dwa jej numery, które zawarto w opisywanym tu wydaniu zbiorczym, nie były złe i opierały się na tym, co przedstawiła Staples, jednak trzeba się było do nich przyzwyczaić. 

Reboot postaci z Riverdale był dobrym pomysłem i sam jestem tego świetnym przykładem, gdyż bez tego z pewnością nigdy nie sięgnąłbym po przygody Archiego. Jestem jednak przekonany, że kto wcześniej znał dobrze te postaci i tym razem będzie czerpał przyjemność z czytania ich przygód, mimo iż wie, co powinno się wydarzyć. Waid bowiem ukazuje to w świeży i interesujący sposób, czerpiąc z bogatej historii komiksów o Archiem to co najlepsze i opowiadając wszystko na nowo. Wydaje mi się, że ten kto czyta ten tekst raczej komiksów o Riverdale nigdy nie poznał i tym osobom polecam przeczytać przynajmniej ten tom. Tym bardziej, jeżeli ktoś poznał serial Riverdale, bo seria autorstwa Marka Waida, który na szczęście nie opuścił serii po paru numerach, jest od tamtej produkcji lepsza. Zdaję sobie sprawę, że różnią się one klimatem i podejściem do niektórych wątków, jednak obie łączy chęć uwspółcześnienia tych postaci i Archie Waida robi to o wiele lepiej. 

Scenariusz: Mark Waid 
Rysunki: Fiona Staples, Annie Wu, Veronica Fish 
Zawiera: Archie #1-6 
Cena: 19,99$ 
Liczba stron: 176


Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2017 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.