Avalon » Publicystyka » Artykuł

Komentarz do Edge of Spider-Geddon #1-4

W ubiegłą środę rozpoczął się nowy pajęczy wielki event - Spider-Geddon. Nim zabierzemy się za zrecenzowanie jego pierwszego numeru, pora na parę słów o prowadzącej do niego miniserii Edge of Spider-Geddon

Uwaga, tekst zawiera spoilery!



Marvel nauczył nas, że jeśli jakaś mini-seria zaczyna się od słówka „Edge” to powinniśmy spodziewać się mniejszego lub większego crossovera. Tak było w przypadku Spider-Verse oraz Venom-Verse. Teraz nadszedł czas na Spider-Geddon! I jak to było wcześniej, w poszczególnych zeszytach „Edge” spotkamy alternatywne wersje naszych milusińskich. Kim są?

W pierwszym numerze powraca Hobart „Hobie” Brown, czyli nie kto inny jak Spider-Punk. Ten Pająk w kurtce nabitej ćwiekami i z czerwonymi trampkami na nogach wydaje się uosobieniem chaosu i anarchii, co też stanowi odzwierciedlenie kultury punkowej. Może też, dlatego na samym początku zeszytu widzimy jak okłada niejakiego Thunderstrike’a kijem baseballowym. Ich rozmowa nie trwa zbyt długo, bo mężczyznę zabija Kang The Conglomerator, oferujący Punkowi podróż do 2099 roku. Ciekawa jest wizja tego świata, w którym anarchia wydaje się być na porządku dziennym i jest to coś normalnego… a nawet i dobrego. Świadczy o tym obecność nie Kapitana Ameryki, ale Kapitana Anarchii. Jakby tego było mało, również muzyka odgrywa tu bardzo istotną rolę. Tak przynajmniej można wywnioskować po tym, jak Spider oznajmia, że Kapitan musi mu dać kasetę. Ostatecznie Spider-Punk zdobywa kasetę i udaje się do niejakiego, Robbie’go jednak nie udaje mu się go przekonać do swoich racji. Dopiero gdy na miejscu zjawia się Kang, Robbie słucha kasety i zmienia się w Hulk-Punka, który bije przeciwnika. W ostatnich chwilach swojego pobytu na tej Ziemi, Kang oznajmia Spiderowi, że zginął w młodym wieku. Chwilę potem otwiera się portal, przez który przechodzi Spider-Woman mówiąca mu o nadchodzącym zagrożeniu. 

Muszę przyznać, że Jed MacKay w ciekawy sposób przedstawił nam jak wygląda życie na Ziemi-138. Jego wizja świata, w którym chaos i anarchia stanowią porządek wszechrzeczy jest dość ciekawą koncepcją. Również ciekawa jest postać Hulka, który w przeciwieństwie do tego, którego znamy, zmienia się w Zielonego Olbrzyma za sprawą konkretnej muzyki. I zastanawiające są słowa Kanga, który oznajmia Punkowi, że zginie w młodym wieku. Czyżby to miało nam zasugerować, kto poniesie śmierć w nadchodzącym crossoverze?


Drugi zeszyt należy do Peni Parker, znanej też jako Sp//dr. I już na samym początku duet Lonnie Nadler i Zac Thompson dają nam coś, co może zatrząść tym komiksem. Otóż nasza bohaterka poznaje nową dziewczynę w klasie… Addy Brock. Nazwisko mówi samo za siebie i myślę, że możemy spodziewać się kłopotów. Jednak dziewczyna chce porozmawiać z Peni, ba, chce od niej otrzymać wskazówki. Jakiś czas później, Parker bada swojego mecha i zauważa… Addy Brock. Śledzi ją i widzi… drugiego mecha, Ven#m. Co więcej, widzi swojego ojca rozmawiającego z Addy. Rozlega się alarm i Sp//dr rusza do walki z istotą nazywaną M.O.R.B.I.U.S. Jednak stworzenie jest przebiegłe i Peni ma problemy, co sprawia, że Ven#m rusza do akcji. Okazuje się, że w pewnym momencie mech przejmuje kontrolę nad swoim pilotem. Co ciekawe, gdy Peni otwiera właz rozszalałego mecha nie zauważa ani Addy ani tym bardziej May, która chwilę wcześniej ruszyła dziewczynie na pomoc. Po powrocie do domu i krótkiej rozmowie z Benem, w pokoju Peni otwiera się portal. Wychodzący z niego Spider-Ham oznajmia, że nie mają zbyt wiele czasu.

Jakoś na początku niezbyt podobała mi się ta wizja Spidera. Za bardzo czułem w niej wpływy i zaczerpnięcia z mangi/anime Neon Genesis Evangelion, jednak po tym zeszycie nabrałem pewnego dystansu i uznałem, że ten pomysł nie jest wcale taki głupi. Pajęczy mech i normalna nastolatka, ciekawy duet tworzący razem superbohatera, który może zdziałać dosłownie cuda. Do tego rywalizacja między nastolatkami i drugi mech, który z nieznanych przyczyn zaczyna szaleć. Taka koncepcja Venoma sprawiła, że wyobraziłem sobie, jak twórcy mogliby w przyszłości wprowadzić chociażby Scarlet Spidera. Komiks ten pozytywnie mnie zaskoczył.

Edge of Spider-Geddon (2018) #2 (of 4)

Za trzeci numer Edge... odpowiada Jason Latour i pisze o młodym Peterze Parkerze i wujku Benie, którzy obaj posiadają pajęcze moce. I przyznam się, że do tej pory jest to najdziwniejszy i najbardziej zagmatwany numer ze wszystkich, które do tej pory czytałem. Akcja rozpoczyna się w barze, gdzie barman oferuje Benowi podładowanie telefonu. Stojący za barem mężczyzna dziękuje Benowi za pomoc w zatrzymaniu złodziejaszka i oferuje, że chętnie go wysłucha. Później cofamy się w czasie i widzimy, jak Ben leży na schodach, a później znajduje się wraz z May w szpitalu. Kobieta mówi lekarzowi, że nie będzie wołać Petera, bo ten jest jeszcze dzieciakiem. Nieco później Peter i Ben idą do apteki, chłopak zostaje przed sklepem. Gdy Ben wychodzi, młodzieńca nigdzie nie widać. Gdzieś na bilbordzie natomiast jest Spider-Man, który po chwili wyczuwa zagrożenie, gdy zbir strzela do wujka Bena. Transfuzja krwi od Petera sprawiła, że Ben również zyskał pajęcze moce. Od tego czasu zaczęli tworzyć niezwykły duet, który zwalczał przestępczość w mieście. Wszystko było dobrze dopóki nie dopadł ich Kraven. Wtedy Ben o mało go nie zabił sądząc, że Peter jest martwy. Odurzony narkotykami chłopak odnalazł wuja, który usiłował przekonać Petera, aby przestał być Spider-Manem. Młodzieniec zabiera Kravena chcąc dostarczyć go do szpitala po tym jak Ben niemal pobił go na śmierć. 

Jason Latour wpadł na pomysł, aby pokazać, co może zrobić z innym człowiekiem radioaktywna krew, krążąca w żyłach Petera. Na Ziemi-616, gdy Mary Jane była w ciąży, podobna kwestia została poruszana, mianowicie główni bohaterowie zastanawiali się, jak krew Petera wpłynie na inny organizm. Tu otrzymaliśmy prawdopodobną odpowiedź na to pytanie. Pomysł, aby wujek Ben i Peter mieli moce jest dość intrygujący, jednak sposób przedstawienia Bena mi w ogóle nie przypadł do gustu. Trochę wygląda jak Spider-Żul. Fabularnie komiks nie jest może zbyt porywający, nikt też naszych bohaterów nie wzywa do walki z nadciągającym zagrożeniem. Ciekawe jest to, że barman wspomina o jakiejś Spider-Wojnie, co odnosi się do trzeciego zeszytu Spider-Geddonu. Po co scenarzysta spoileruje? Nie mam zielonego pojęcia.


Ostatni zeszyt „Edge” wyszedł spod ręki Aarona Kudera, który napisał o nowym owianym tajemnicą świecie. Wiadomo, że najpotężniejszą korporacją jest – a jakby inaczej – Oscorp. Wiadomo również, że poza Spider-Manem jest tu także Goblin. Komiks rozpoczyna włamujący się do jakiegoś budynku Goblin. Co tam robi? Czego szuka? Nie wiadomo. Później natomiast widzimy jak pod Oscorp Plaza podjeżdża samochód, z którego wysiada Harry Osborn. Swojego syna przez monitoring obserwuje Norman, który jest Spider-Manem na tej Ziemi. Obserwuje jak jego syna zgarnia ochrona, którą Harry pokonuje w windzie. Ostatecznie dochodzi do starcia między Spiderem a Goblinem. Podczas walki dowiadujemy się, że tutejszy Peter Parker jest martwy i zginął z ręki Normana, a Harry chce pomścić przyjaciela. Harry niszczy Cosmic Cube, z której korzystał jego ojciec, a Norman wpada w przestrzeń między wymiarami, z której wyciąga go Spider-Punk. 

Numer ten jest chaotyczny. Ale to chyba nie oddaje w pełni moich uczuć do tego komiksu. W sumie najbardziej irytuje mnie, że nie wiem do końca, o co tu się rozchodzi. To, że może być konflikt na linii Harry-Norman, to nic takiego niezwykłego. Ale co sprawiło, że Norman ma sześć rąk i moce Spider-Mana? Dlaczego Harry staje przeciw niemu? W jakich okolicznościach i dlaczego Norman zabił Petera Parkera? Wszystko jest strasznie zagmatwane, ale rozumiem, że Aaron Kuder musiał się skupić na… no w sumie to sam nie wiem na czym. Jakby nie patrzeć to ten numer zbyt wiele nie wnosi do samego Spider-Geddonu… no chyba, że pojawi się tam wątek Cosmic Cube i/lub większą rolę odegra Spider-Norman. Pożyjemy, zobaczymy.


Podsumuję: ze wszystkich „Edge-ów” to chyba ten wypadł moim zdaniem nagorzej. Na cztery zeszyty, tylko dwa jakoś zwróciły moją uwagę. Oczywiście nie twierdzę, że pozostałe dwa były beznadziejne. Owszem były w nich elementy intrygujące i ciekawe, ale mi osobiście niezbyt przypadły do gustu. Może znajdą się wśród Was, Drodzy Czytelnicy, osoby, które podzielą moje zdanie, a i mogą się trafić także tacy, co docenią dzieło Jasona Latoura oraz Aarona Kudera. Tak czy siak, ciekawe jest to, jaki wpływ na Spider-Geddon będą mieli przedstawieni w tych czterech zeszytach bohaterowie i o tym dość szybko się przekonamy.

Dengar


Pamiętajcie, że możecie użyć kodu promocyjnego "INFINITY", by otrzymać 5% rabatu na komiksy Marvela.
Avalon marvelcomics.pl jest nieoficjalną stroną poświęconą komiksom wydawnictwa Marvel.
Prawa autorskie do wszelkich postaci i grafiki - o ile nie napisano inaczej - należą do firmy Marvel i jej podmiotów.
Wszelkie materiały oryginalne © 2002-2018 Avalon marvelcomics.pl Kopiowanie tekstów bez zgody autorów jest zabronione.